Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
foto1
foto1
foto1
foto1
foto1

Szkoła Podstawowa nr 2 im. Stanisława Konarskiego w Tarnowie

Pani Wanda Sułkowska-Kwapisz była uczennicą Szkoły im. S. Konarskiego tuż po wojnie. Dziś mieszka na Śląsku, ale w pamięci pozostało jej wiele wspomnień z tamtych lat. We wrześniu br. ukazał się jej artykuł o niezapomnianej dla niej nauczycielce.

Kiedy dostałam e-mail zaczynający się od słów: „Byłam uczennicą szkoły w latach 1949-1956. Piszę artykuł – wspomnienie o początkach mojej edukacji”, nie kryłam zaskoczenia. Z radością odszukałam w dawnych kronikach informacje, o jakie prosiła p. Wanda Sułkowska i czekałam na artykuł, który obiecała przesłać. Ukazał się na łamach miesięcznika „Chorzowianin” we wrześniu br. Znajdziemy w nim ciekawą opowieść o realiach, w jakich po wojnie uczyły się dziewczęta, a także ciepłe wspomnienie o p. Janinie Smulskiej – nauczycielce języka polskiego, którą zachowała we wdzięcznej pamięci. (Magdalena Rzepka)

 

* Zdjęcie powyżej to jedyna zachowana w szkolnych kronikach fotografia pochodzaca z okresu, o którym pisze p. Wanda Sułkowska-Kwapisz. Przedstawia uroczysty poranek muzyczny na cześć kompozytorów polskich, jaki odbył się 28.01.1949 roku.

 

Poniżej zamieszczamy część artykułu p. W. Sułkowskiej-Kwapisz dotyczącą naszej szkoły. Całość można przeczytać TUTAJ.

 

Ty, ja i uśmiech
Pani od polskiego

Nowy rok szkolny, nowy rok akademicki, „Dzień Nauczyciela”, wydarzenia związane z edukacją, są dobrą okazją do chwili zadumy nad własną przeszłością.

Tarnów, rok 1949. Szkoła Podstawowa nr 2 im. Stanisława Konarskiego. Budynek z czerwonej cegły, w stylu eklektycznym, obszerne, jasne sale. Szkoła dla dziewcząt. Klasy liczne, w ławkach zasiadły dzieci z terenów na wschód od Buga, córki rodzin romskich, łemkowskich, żydowskich. Tarnowianki stanowiły połowę i z początku próbowały „zadzierać nosa”. Każda uczennica codziennie dostawała łyżkę tranu podawaną wspólną łychą. Wszechobecne wszy bez przeszkód wędrowały z główki do główki.

W każdej klasie był „kącik czystości”. Drewniany mebel z miednicą, dzbankiem na wodę, ręcznikiem - nie do użytku, wyłącznie dla ozdoby. Moja pierwsza lekcja z absurdu.

Nauczycielki. Zapamiętałam jedną:

Pani od polskiego: Janina Smulska.

Lekcje języka polskiego dawały wytchnienie od nijakiej, nacechowanej lękiem reszty: - Do tablicy przyjdzie mi.... mi... nauczycielski palec wodził po spisie uczniów w górę i w dół. Wreszcie pada nazwisko... reszta oddycha z ulgą.

Lekcje z polskiego były inne, nadzwyczajne. Pani Smulska... Zapamiętałam Jej uśmiech. Uśmiechała się do nas, już od progu. Potem opowiadała o książkach, o przyrodzie, o przyjaźni, o zwierzętach. Czytając, uczyła intonacji, wrażliwości na urodę słowa, na piękno opisu. Zachęcała do wypowiedzi, dodawała odwagi:

- Podnieś głowę, oddychaj, czytaj powoli, wyraźnie... Rozmowy, wypracowania domowe i klasówki były okazją dla pokazania uczniowi co jest dobre, a co jest do poprawy. Każda z nas była dla Niej kimś ważnym. Rozmowy zaczynała od pytania:

- Co myślicie o....? Głos zabierała jedna, a reszta mogła dodawać, wtrącać swoje. Często było głośno, żywiołowo. Pani Smulska podnosiła obie ręce i ze słowem - Wiem, wystarczy - coś notowała. Opis z oceną. Nigdy nie bolało. Pani Smulska udzieliła mi pierwszej lekcji twardości. Było tak: do klasy, podczas lekcji polskiego weszła uczennica najstarszej klasy:

- Pani dyrektor prosi o arkusz ocen Wandy Dudziak. Będzie miała obniżone o jeden stopień oceny ze wszystkich przedmiotów, z zachowania też.

Ja w płacz. Pani Smulska wydała dokument. Podeszła do mnie blisko, z twarzą bez uśmiechu. Sama twardość...

- Żadne łzy. To niewiele znaczy... Siadaj.

Wydarzenie było jedną z form nękania mojego ojca, nauczyciela matematyki i fizyki, dla ówczesnych władz osoby nieprawomyślnej politycznie.

Pani od polskiego. Uczyła, że życie ma piękne oblicza, że lekturę wybiera się z kręgu kultury wysokiej, bo tylko taka służy do budowania dobra. Dziękuję za wszystkie lekcje polskiego, które są moją furtką do wszechświata. Budowanie dobra w osobie odbywa się (chyba) cały czas. Od początku, po kres.

Wanda Sułkowska Kwapisz
Napisz do autorki: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Przedruk za:
Chorzowianin.pl, nr 9 (57) wrzesień 2015 r. (miesięcznik, wydawnictwo bezpłatne). www.chorzowianin.pl

 


Copyright © 2017 Szkoła Podstawowa nr 2 im. S. Konarskiego w Tarnowie Rights Reserved.