Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
foto1
foto1
foto1
foto1
foto1

Szkoła Podstawowa nr 2 im. Stanisława Konarskiego w Tarnowie

Olga Henich

- Drrrrrrrrrrr!!!!!!!!!!! - budzik zadzwonił głośno niczym syrena strażacka (jakie to poetyckie – pani od polskiego byłaby ze mnie dumna). Chcąc nie chcąc, otworzyłem oczy, co było chyba największym błędem tego dnia. Światło bijące z okna chwilowo mnie oślepiło, tak więc schowałem głowę pod poduszkę i zmrużyłem oczy, co sprawiło, że znowu zachciało mi się spać. Lecz nagle do pokoju wbiegł mój młodszy, sześcioletni brat, potykając się o naszego kota Stanisława (imię po świętej pamięci dziadku) i oznajmił, iż wyrwał sobie ząb. Naturalnie nie darował sobie pokazania mi go. Lewy trzonowiec - nowy, wyrwany własnymi rękoma z objęć jamy ustnej - skarb.

Ociągając się niemiłosiernie, ubrałem się we wściekle różowy wełniany sweter (innych nie było, reszta tymczasowo znajdowała się w praniu) i zielone, zupełnie niepasujące do reszty spodnie. Ze smutkiem stwierdziłem, że szkła moich okularów zostały zdeptane przez brata, gdy ten wbiegł rano okazać mi swoją zdobycz. Tak więc zostało mi jedno - pożyczyć fioletowe, w azteckie wzorki okulary mojej babci… W zasadzie nic nowego, wszystkie należące do niej przedmioty były albo neonowe, albo w nietypowe wzorki - cóż, miała do tego słabość.

W takim razie, chwiejnym krokiem (jak na skazanie), poszedłem do pokoju babci i cicho otworzyłem drzwi. I oto, co ujrzałem: babcię w zielonej piżamie w napisy „sexy” krzątającą się po pokoju z podróżnym plecakiem. Babcia najzwyczajniej wybierała się na wakacje. Nie przedłużając, spytałem, czy ma jakąś niepotrzebną parę okularów, a ona na to, że chyba powinna jakąś znaleźć, i zaczęła grzebać z wielkim zapałem w starej, trzeszczącej, drewnianej szafie. Podczas gdy ją przeszukiwała, wypadały ze środka bardzo dziwne rzeczy... Może nie będę wymieniać, jakie, bo i tak byście mi nie uwierzyli. Aż w końcu wyciągnęła różowe binokle z diamencikami. Za co?! Myślałem, że się zapadnę pod ziemię. Dla dokładniejszego zilustrowania ich wyglądu zamieściłem tu ich zdjęcie:

okularyTak, tak, wiem, co myślicie. Nie zakładałbym ich nigdy, gdybym nie musiał, ale wierzcie mi lub nie, bez okularów jestem zupełnie ślepy. Gdybym ich nie miał, dla przykładu nie zauważyłbym słonia siedzącego w wannie, próbującego zjeść ciężarówkę. W każdym razie po dłuższym wahaniu zdecydowałem się założyć okulary i zjeść niezbyt apetycznie wyglądającą owsiankę autorstwa mojej mamy. Cóż... „Masterchefa” z pewnością by nie wygrała w przeciwieństwie do babci, która gotowała wprost genialnie! A ten jej bigosik z kiełbaską wiejską - to było po prostu mistrzostwo świata! Mniam, mniam... już mi ślinka leci. Ale ona niestety już nie gotuje, bo ma reumatyzm i każde schylenie to dla niej ogromny wysiłek.

Wracam jednak do dzisiejszego dnia, czyli jednej wielkiej porażki. Po zjedzeniu tego mizernego śniadania poszedłem do łazienki wymyć zęby, lecz tam zastałem mojego (na szczęście ubranego) braciszka, siedzącego w pustej wannie i dokładnie oglądającego swojego ledwo co wyrwanego trzonowca. Czym prędzej opuściłem to miejsce, pośpiesznie założyłem buty i kurtkę oraz w biegu złapałem szalik mamy w kwiatki i wybiegłem z tego domu wariatów. Na schodach oczywiście się potknąłem, robiąc sobie dziurę i w spodniach, i w kolanie gratis. Zakleiłem zranienie plastrem, który akurat szczęśliwym trafem miałem w plecaku, i szybko udałem się do szkoły. A co się działo w szkole, tego dowiecie się w następnym numerze gazetki szkolnej, w roku szkolnym 2017/2018.

 


Copyright © 2017 Szkoła Podstawowa nr 2 im. S. Konarskiego w Tarnowie Rights Reserved.